” Chleba naszego powszedniego…” – wędrówka po zbożach cz. III.

” Chleba naszego powszedniego…” – wędrówka po zbożach cz. III.

Kontynuujemy naszą wędrówkę po najważniejszym składniku pieczywa, czyli po zbożach. Zapraszam do kolejnego wpisu…

Amarantus – rodzina szarłatowate.
„Pseudo zboże”

Inne nazwy-„złoto Inków”; szarłat; „diabelskie ziele”.

Jest  nie tylko najstarszym zbożem, ale też uznaje się ją za najstarszą, uprawną roślinę świata. W Polsce jest niedoceniany, choć miłośnicy pięknych ogrodów często go hodują, bo to niezwykłej urody roślina. Tymczasem świat okrzyknął tę roślinę mianem super żywności i wyzwolił długi szereg badań nad nią, mówi się, że to zboże XXI w.

Z  amarantusem było tak: kiedy na ziemie królestwa Inków zawitali konkwistadorzy, prawie całkowicie zniszczyli jego zasoby. Wszystko przez to, że Inkowie spożywali amarantus przed bitwą, polewając go, krwią swoich wrogów wierząc, że przyniesie im to męstwo podczas bitwy. Konkwistadorzy okrzyknęli go „diabelskim zielem” i palili na stosach na równi z tymi, na których wsadzali Inków, przyczyniając się do ich całkowitej zagłady. Paradoks polega na tym, że później do Europy przywiózł  amarantus hiszpański mnich i to Europa nazywa go  ” Inkaskim złotem „. W starożytnym Rzymie amarantusem karmiono gladiatorów przed walkami, też wierzono w jego moc. Przypomnę, że głównym katem Inków był konkwistador  pochodzący z Estremadury Francisco Pizarro, który w Europie był…. tylko świnopasem.

Skład chemiczny i dobrodziejstwo z tego wynikające:

  • Jest rekordzistą pod względem zawartość żelaza, spokojnie można rzec, że nie ma drugiej takiej rośliny na świecie, a przynajmniej jest na razie nieznana. Posiada 10-krotnie więcej, niż ma szpinak, który słynie z tego, że ma dużo żelaza. Z tego powodu jest doskonały przy leczeniu anemii,
  • Jest źródłem niezwykle cennych białek, których jest w amarantusie więcej niż w mleku i soi, w dodatku białka te mają wysoki stopień przyswajalności, a obróbka technologiczna np. podgrzewanie nie obniża ich wartości. Nie zawiera glutenu (jak każde pseudo zboże),
  • Posiada  cenne tłuszcze jedno i wielonienasycone.
  • Wysoka zawartość lizyny, aby pokazać, jak cenny jest amarantus, wytłumaczę  co to lizyna: jest to egzogenny aminokwas, czyli taki który  dla swojego dobra musimy dostarczać z pokarmem, bo sami go nie wytwarzamy. Co lizyna nam daje?
    1. Uczestniczy przy budowie białek w mięśniach i w kościach oraz budowie kolagenu,
    2. wchłania wapń,
    3. łagodzi objawy przeziębień, grypy i opryszczki,
    4. poprawia koncentrację umysłową,
    5. służy do wytwarzania hormonów, enzymów, przeciwciał,
    6. wpływa na procesy anty kancerogenne, uczestniczy w procesach odnowy tkanek.

Jej niedobór skutkuje wypadaniem włosów, anemią,  zmęczeniem, rozdrażnieniem.
Lizyna jest wyjątkowa, ale amarantus ma jeszcze dużo innych podobnie cennych aminokwasów np. zawierających siarkę (metionina, cystyna, cysteina).

  • Amarantus, ma wysoką zawartość skwalenu aż 10-krotnie więcej niż oliwki. Co to skwalen? To następna super dla nas dobra  substancja. Spróbuję ją przybliżyć:
    1. jest naturalnym składnikiem lipidów, które chronią przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych naszą skórę i nie tylko,
    2. ułatwia usuwanie wszelkich ksenobiotyków, czyli związków, które nas zatruwają, a są wytwarzane przez przemysł i nigdy w naturze się przedtem nie znajdowały,
    3. odnawia centralny układ nerwowy,
    4. jest czynnikiem chroniącym przed zawałem,
    5. ubocznym produktem syntezy skwalenu jest związek znany jako DHEA uznawany za przedłużający młodość.

Jeśli tyle miejsca poświęcam paru substancjom to dlatego, aby pokazać, dlaczego amarantus jest super żywnością. Staram się nie używać wzorów chemicznych i specjalistycznych opisów, bo większość czytających mogłaby się pogubić. Być może ktoś spojrzy na to krytycznym okiem, ale mnie chodzi głównie o to, by więcej ludzi zrozumiało i podchwyciło ideę do swojego zastosowania. Naprawdę tego nie znajdziecie w pastylkach na skórę, na paznokcie, na wątrobę itp. wszystko reklamuje się jako super albo cudowny eliksir na zdrowie tymczasem jest tak, że tylko natura działa w naszym organizmie, jak Szwajcarski zegarek.

Zastosowania amarantusa: ziarno i ziarno prażone, czyli popping, mąka, przemysł farmaceutyczny, kosmetyczny, spożywczy oraz w medycynie. Mąka jako dodatek do chleba z powodzeniem może wyeliminować wszystkie sztuczne ulepszacze chleba, bardzo np. przedłuża trwałość chleba i nadaje mu orzechowy, delikatny smak. Niestety jest w piekarniach rzadko używany, jak już napisałam, amarantus u nas jest niepopularny. Można z mąki robić makarony, dodawać do zup i sałatek. Nasiona są bardzo twarde, ale wytwarza się z nich majonez, a także mleko dla alergików. Popping jest świetnym dodatkiem do jogurtów, kefiru, mleka.

Amarantus ma ogromne możliwości, brak jakichkolwiek przeciwwskazań do spożywania a badania, które ciągle trwają, potwierdzają jego dobroczynne działanie. Jest szczególnie korzystny dla chorujących na cukrzycę, hiperlipidemię, anemię, miażdżycę, na chore układy nerwowe, krążeniowe, kostne i celiakię.

Komosa – szarłatowate, pseudo zboże,

inne nazwy: quinona, „ryż Peruwiański”

Jej wyjątkowość tworzy to, że ma wszystkie aminokwasy egzogenne, czyli takie, które musimy dostarczać z pożywieniem, bo sami ich nie wytwarzamy i są pożyteczne podobnie jak kw.omega.
Posiada też duży wachlarz flawonoidów, których większość tradycyjnych zbóż nie posiada.
Zawartość białek w komosie jest wysoka i alternatywna do białek w mięsie. Nie ma glutenu.
Ponadto zawiera tłuszcze, węglowodany, błonnik, wit A ; E i z grupy B. Sole mineralne, żelazo, magnez, wapń (spore ilości ok. 2x więcej niż w mleku), fosfor, potas, cynk, sód.
Komosa ma niski indeks glikemiczny, jej węglowodany złożone i błonnik obniżają poziom glukozy we krwi. Może znaleźć się w dietach dla chorych na celiakie oraz osób, które muszą ograniczyć niezdrowe kw. tłuszczowe mięsne, ponieważ białko komosy doskonale je zastępuje.

Komosę chętnie porównuje się do ryżu, ale ma ona większy wachlarz smaków.

Pozdrawiam i zapraszam do kolejnego wpisu
Pyskówka | Dobre Jedzenie Gotuje.

 

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Przeczytaj inne:
Józek Wołowy czyli ja w Czikago

Józek Wołowy bo tak się nazywa kolega którego miałem okazje zjeść w Czikago :) Zaskoczyło mnie Zakopane, a wszystkiemu jest...

Jajko czy kura? nie wiem ale jajecznica po mojemu :) Tak na imieniny

Od wieczne pytanie co było pierwsze jajko czy kura ? Największe umysły próbuja to wyjaśnić i spierają się od dawien dawna....

Zamknij