Dzień 4. (o mało nie był ostatnim…)

Dzień 4. (o mało nie był ostatnim…)

Dziś miałem wielki kryzys formy. Organizm w końcu się dowiedział, że dostaje coraz mniej kalorii i zaczęła się walka. Bardzo osłabłem przez ostatnie dni. I dziś praktycznie nie miałem siły wyjść z domu, a organizm spałby cały dzień, ale…

Zacznijmy od śniadania, dokładnie od powtórki dnia wczorajszego, czyli 3 sztuk kanapek z polędwicą sopocką.

20150130_104930

 

Dawka energetyczna powinna pobudzić mnie do działania, ale coś było nie tak, spać mi się chciało bardzo. Internet nie bardzo działał, a głowa ciążyła. Zacząłem pisać o wczoraj, aby nadrobić zaległości i bum, nie mogę wysłać zdjęcia. Po sprawdzeniu łączy okazało się, że antena ma słaby zasięg. No nic, jest na zewnątrz, więc trzeba będzie iść sprawdzić co się stało. Przed domem czekała niespodzianka taka rudo-biała, skubaniec uciekł na noc i się włóczył po okolicy. Wygłodniały jak diabli, bo on na diecie nie jest, choć by się mu także przydało. Wpadł do kuchni i patrzy z wyrzutem, że nic nie ma, a co miało być, jak reszta stada zjadła? Dostał jeść, więc zabrałem się za gitarę i zrobiłem ścieżkę w śniegu pod antenę od internetu. Otrzepałem ze śniegu i odzyskał wigor. Mnie też się polepszyło od świeżego ostrego powietrza. Napisałem od razu raport z wczoraj i wrzuciłem przepis o potrawie z wężomordu – Zupa ze skorzonery.

Na obiad były kotlety mielone, ziemniaki z wody oraz surówka z kiszonej kapusty.

20150131_151130

 

Mmm… jak mi smakowały i tutaj, jak widzicie, porcja także się zmniejszyła. Normalnie zjadałem od dwóch do trzech kotletów. Doszedłem do wniosku, że jak jestem głodny to powinienem kupić sobie kapustę kiszoną, wypłukać, pokroić, dodać odrobinę oliwy, pokrojonej w kosteczkę cebulki oraz startej marchwi na grubych oczkach i mamy pożywną, bardzo niskokaloryczną przekąskę, kiedy żołądek się dopomaga jedzenia.

Przez prawie cały dzień chodziłem przymulony i nie bardzo miałem widoki na to, aby zrobić 10 000 kroków. Około godziny 20 przyszedł czas na kolację. Tutaj przypomniała mi się przyprawa do maczania ( zabijcie mnie, nie pamiętam jak się nazywa, w składzie jest sezam i chyba pistacje)

20150131_185936

Je się ją w ten sposób, że pieczywo maczamy w oleju… (ja użyłem świeżo tłoczonego oleju z siemienia lnianego)

20150131_190007

…a następnie maczamy w przyprawie i zjadamy.

20150131_190014

To jest naprawdę pyszne. Przywiozłem sobie to wiele lat temu ze Szwecji, a pokazał mi ją przyjaciel rodziny, który pomagał mojemu ojcu, jak był na kontrakcie w Iraku w czasach PRL.

Czas leci, a kroków nie przybywa. Czułem się bardzo zdemotywowany, przez cały dzień zrobiłem po domu tylko 1000 kroków, a do końca zostało 9000, a organizm się buntuje. Zmotywowałem się na tyle, aby wyjść domu, a dziś za dnia było przepięknie na polu, w nocy też, ale zdjęcia nie oddają tego co było za dnia.

20150131_205159

Po 30 minutach spaceru przyszedł kryzys i co chwilę sprawdzałem, czy licznik kroków rośnie, czy nie. Było ledwo 3500 kroków, podłamało mnie to okropnie. Nie ma co ukrywać – myślałem, że zrobiłem więcej. Idziemy dalej po okolicy, na rynek.

20150131_210310

Dalej mało, no to idziemy dalej, doszedłem na koniec ulicy Kingi. Tam zaczyna się szlak na Sokolicę, gdzie się wybieram wkrótce. Muszę tylko odpowiednie obuwie znaleźć, jak się uda lecim na Szczecin, tfu Sokolicę. W drodze powrotnej stuknęło 9000 kroków.

20150131_213758

Zrobiłem więc rundkę wzdłuż Dunajca i udało się. Zrobiłem 10 000 kroków.

Screenshot_2015-01-31-22-29-43

Nie ma że boli, nie ma, że mróz, deszcz, plagi egipskie, koniec świata, itp. itd. Idziemy dalej, milion kroków do zdrowia nie zrobi się sam!

Pozdrawiam

Stanisław | DJ Gotuje

Partnerem Technologicznym jest Samsung Polska


Przeczytaj inne:
Idealna na rozgrzewkę podczas złotej polskiej jesieni

Tak jak w temacie dziś na tapecie zupa która powstała z darów jesieni czyli głównymi składnikami są Kartofle/pyry/ziemniaki, ale nie...

“Chleba naszego powszedniego…” Wypiekanie chleba – zakwas i zaczyn.

Wiemy już, jakie są rodzaje mąki, co to jest gluten, co robią drożdże, ale do chleba nam jeszcze sporo zostało....

Zamknij