Dziś był kryzys, czyli dzień 2…

Dziś był kryzys, czyli dzień 2…

Dziś dzień drugi mojej walki z wagą. Dziś także miałem mały kryzys, czyli organizm zaczyna walczyć, to ponoć dobry znak. Powiem Wam, że o mały włos…

Dzień drugi zaczął się po dziewięciogodzinnym śnie i nic nie zapowiadało, że pod koniec będzie kiepsko. Na śniadanie zjadłem owsiankę na mleku.

20150129_110755

No i zabrałem się za robotę. Pierwsze trzeba było się przespacerować po coś na obiad, a że była promocja w sklepie, drogą kupna nabyłem dwa ananasy, brokuła, dwie dorodne marchewki, kapustę pekińską i jedną pomarańczę. Dzień jak co dzień, tu telefon, tam telefon. Ba, ciągle do mnie dzwonią, aby zamówić jakiś posiłek, ale przecież to nie jest strona żadnej restauracji, to skąd ci ludzie myślą, że ja im dowiozę jedzenie? A może zamiast dzwonić lepiej skorzystać z jednego z przepisów na stronie ? Taniej, szybciej i często smaczniej . Tutaj link do przepisów dla leniwych P R Z E P I S Y K U L I N A R N E.

Na obiad zrobiłem sobie gotowane warzywa na parze.

Co nam będzie potrzebne

  • 1 brokuł
  • 2 marchewki
  • 1/4 kapusty pekińskiej
  • 2 ziemniaki
  • 1 pietruszka
  • przyprawy: u mnie była czubrica zielona i odrobina soli
  • łyżka oleju sezamowego

Jak to robimy:

Warzywa gotujemy w garnku, najlepiej jak mamy specjalny garnek do gotowania na parze. Jeśli nie mamy, to możemy sobie taki pseudo garnek zrobić. W tym celu do dużego garnka wkładamy durszlak, do niego warzywa i przykrywamy pokrywką. Ma to swoją wadę, nie ma takiej szczelności, jak w specjalnych garnkach do tego, ale zdaje egzamin. Pamiętajmy, aby durszlak nie był emaliowany, a najlepiej ze stali szlachetnej. Jest jeszcze inna możliwość, można sobie kupić specjalną wkładkę do garnka. Np. taką:

Wklad_do_garnka_gotowanie_na_parze,1681

 

Warzywa szybko się gotują. Pamiętajmy, aby ich nie rozgotować, bo wtedy są nieapetyczne i niesmaczne.

20150129_141106

A tak się prezentowały moje na talerzu:

20150129_141455

Apetyczna porcja, prawda? I jaka smaczna, a poprzez gotowanie na parze zachowała swoje wartości odżywcze.  Herbata na zdjęciu, to zioło o nazwie czystek, bardzo ciekawe (więcej o tym ziele wkrótce) z cytryną i odrobiną białej trucizny, czyli cukru (tak, wiem, ciężko mi się rozstać z tą cholerą).

Po obiedzie wróciłem do swoich obowiązków, ale kroków mało, bo ciągle przy komputerze. I tak przez pół dnia tylko 4 tys. kroków zrobiłem, co mi podcięło zapał. Pogoda za oknem taka sobie, co tym bardziej nie nastrajało do wyjścia z domu, ale słowo się rzekło, więc kobyłka u płotu, jedziemy dalej z tym koksem. W między czasie zrobiłem sobie przekąskę z kapusty pekińskiej i grzanek.

Co potrzeba do przekąski:

  • 3/4 kapusty pekińskiej
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki musztardy delikatesowej (ja bardzo lubię Musztardę Kielecką)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek i 1  łyżka oleju sezamowego
  • 150g pieczywa na grzanki

Jak to robimy:

Kapustę strzępimy na drobne kawałki lub kroimy w drobną kostkę. Do naczynia wyciskamy czosnek, dodajemy olej, musztardę, oliwę i dokładnie mieszamy. Pieczywo kroimy w kostkę i grillujemy aby otrzymać grzanki. Jak już mamy sos gotowy i grzanki wrzucamy do kapusty i mieszamy. Mamy pożywną niskokaloryczną przekąskę lub sałatkę do obiadu.

20150129_134640

Nadszedł wieczór, więc zrobiłem sobie kolację, a na nią 3 kromki chleba wieloziarnistego z szynką drobiową i twarogiem z cebulką (zrobiłem sobie większą ilość, więc zjadam po trochu, bez diety ta porcja wystarczyłaby mi na jedną kolację)…

20150129_180129

 

…oraz sok ananasowo-pomarańczowy, świeżo przecierany. Jakie to jest pyszne. Kolacja była koło 18 i tu przyszedł największy kryzys, głowa ciążyła, chciała iść spać, a ja miałem ledwo 4 tys kroków. Plan jest codziennie minimum 10 000 kroków, więc dramat, spać się chce, a plan niezrealizowany. Do tego założyłem sobie, że dziś dotrę do Kotońki w Szczawnicy. Kotońka to skała, na której stoi góral. Dobrze ją widać na pierwszym zdjęciu z wakacji. Już myślałem, że się nie ruszę, ponad godzinę moje wielkie d…psko nie chciało iść. No nic, ubrałem się i ruszyłem. Miałem słuchawki na uszach, więc raźniej się maszerowało. Już myślałem, że nie dotrę, ale jednak. Skoro lew morski tak ochoczo ćwiczy, to ja nie dam rady?

 

Post użytkownika Vince DelMonte.

I tak sobie doszedłem tutaj:

20150129_210203

 

Tak, tak – to Kotońka. Myślę sobie, czas wracać, ale zadzwonił telefon, więc poszedłem przed siebie rozmawiając.I właśnie tak zrobiłem dodatkowy dystans w głąb Szczawnicy, a tam działo się. Akurat trwała akcja dogaszania pożaru:

20150129_211532

Ludzki dramat, od pożaru wolę, aby mnie zalało. Wiem coś o tym, sam przeżywałem ten dramat. Jedno muszę przyznać, mamy w okolicy naprawdę dobre jednostki OSP, bardzo szybko, wręcz błyskawicznie, się zjawiają. Mam jednak nadzieję, że nikt nie ucierpiał, a straty materialne były jak najmniejsze.

A na koniec odrobina statystyk:

Screenshot_2015-01-29-23-01-16

Jak widać cel kalorii jest utrzymywany, a kroków przybywa. Jak na razie mógłbym prawie jeden dzień leżeć, ale nie, nie zrobię tego. No chyba, że mnie choroba rozłoży, to po domu będę łaził, a zrobię swoje.

Na dzień dzisiejszy mamy 39 tys. kroków, zrobione zostało 961 tys. kroków.

A jutro? Jutro będę urzędował na Rusińskim.

Pozdrawiam Was serdecznie

Stanisław | Dj Gotuje

 

Partnerem Technologicznym jest Samsung Polska


Przeczytaj inne:
Schab ze śliwkami i morelami

Tak przeglądałem sobie archiwum foto i napotkałem zdjęcia przepysznego schabu ze śliwkami. Schab ze śliwkami i morelą idealnie pasuje jako danie...

Żur na maślance

Jestem wielkim fanem i ortodoksem jeśli chodzi o wszelkiej maści żury. Sam robię zakwas, jak i czasem kupuję. Jestem bezlitosny...

Zamknij