Love Krove czy aby na pewno love?

Love Krove czy aby na pewno love?

Z początkiem listopada poczułem zew na burgera myślę sobie może kolejny burger bar w Krakowie zaliczę. Padło na Love Krove. z wielką ciekawością i apetytem wsiadłem w lokalny pojazd marki Mercedes. Tak tak kierowca z limuzyną, a co powodzi się. Dotarłem do Krakowa gdzie na MDA kierowca powiedział koniec trasy więc wytoczyłem się i podążyłem jak Antoni za brzozą na ulicę Brzozową.

Co tam zastałem zapraszam… Mój głód burgera był ogromny. Żołądek i kubki smakowe były jak śledczy Antoni na granicy zamachu. Z każdym oddechem słychać było z trzewi jeść, jeść. Taki to był wielki głód, nawet znany serek nie był wstanie go zaspokoić. Po  chwili przemieszczania się jak don Pedro szpieg z krainy deszczowców dotarłem przed drzwi lokalu.

IMG_4889

 

Tak jestem uratowany ta myśl przebiegła po moich zwojach mózgowych. Wchodzę przez drzwi i i widzę surowy klimat. Trochę rodem supermarketu z PRL, trochę minimalistycznie. Udaje się po schodkach w górę. zasiadam przy stoliku gdzie ułożone są papierowe serwetki z akcją organizacji humanitarnej. Myślę sobie może wezmę udział, szybki luk do kieszeni, a tam kilka paragonów i tyle co na burgera i bilet. Zobaczymy może się uda i wezmę udział. OK Zamawiam koktajl i burgera. W oczekiwaniu na wielki surprise rozglądam się leniwie po lokalu. Na ścianie widnieje wielkie graffiti

IMG_4868

 

Bardzo apetyczne no nie wiem kto wpadł na ten pomysł ale mnie osobiście nie pasuje takie coś. No nic czekamy na burgera pierwszy wylądował koktajl Zamówiłem Bananamama skład Banan, masło orzechowe,czekolada,mleko. Ok myślę sobie może być ciekawie

IMG_4871

 

Pierwszy łyk i mamy o to taki dialog

Kubki Smakowe – mózg słuchaj coś przeszło po języku czekamy na identyfikacje

Mózg – Kubki czekajcie analiza trwa

KS- odbiór czekamy

M – Kubki jesteście żyjecie to coś to jest o smaku arachidowym.

KS – potwierdzamy smak orzeszków ale konsystencja nie dokładnie wymieszana. Mózg a czy coś jeszcze w analizie?

M – Oczy raportowały że tam ma być banan i czekolada

KS – odpowiedź negatywna sensory nie odnotowały banana i czekolady

I tak można to opisać. Prawda jest taka że skoro koktajl jest tak przyrządzony powinien mieć wyczuwalna nutę czekolady i banana. Tutaj tego nie ma co gorsza to cały koktajl zamiast mieć konsystencje jedwabistą dobrze zmiksowaną posiadła resztki masła orzechowego które oblepiały podniebienie pozostawiając niesmak.

IMG_4869

 

Może ja nie jestem hipsterem, nie może ale na pewno nie jestem. Mnie to nie pasuje ale prawdziwy dramat dopiero był przede mną odwiedziłem toaletę . Ja wiem lokal sprawia wrażenie rozlatującego się, ale toalety lepsze widziałem na dworcach PKP. Przepłukałem usta wodą aby pozbyć się posmaku koktajlu. Odkaziłem łykiem odrdzewiacza w płynie który miałem przy sobie. Wylądowała porażka numer dwa. Burger Jan na moja prośbę mniej cebuli podano. Ba nikt mnie nie zapytał jak ma być mięsko wysmażone. Ja lubię dobrze wysmażone. Janek przede mną padł

IMG_4876

 

Już na pierwszy rzut oka widzimy bułkę bardziej razową niż taką do jakich przywykłem przy burgerach. Ciemna bułka myślę sobie może być przyglądam się bardziej

IMG_4880

 

Ogórek świeży, odrobina sałaty, plaster pomidora i odrobina cebuli o taką prosiłem. Ser jak widać niezbyt dobrej jakości

IMG_4877

 

Mięsko wysmażone po swojemu czyli nie do końca. ale o tym za chwilę. Sam burger ponoć jest robiony w 100% (udźca wołowego) mięsa pieczeniowego. No dobra ale ja go tam nie znalazłem na 100% to co mi podano nawet już nie pachniało za dobrze. Możecie mi zarzucić jak to? Normalnie dlatego ze jestem wielkim fanem kuchni śląskiej a rolady robi się właśnie z mięsa pieczeniowego. Kilka razy w roku wcinam aż mi się uszy trzęsą. To co mi podano nie było z mięsa pieczeniowego a co najwyżej z dwójki wołowej plus inne jako dodatek smakowy.

IMG_4884

 

Jak widać na zdjęciu wołowina w środku była nie dopieczona, ja lubię tatara ale nie w bułce. Smak i zapach wskazywał że to już nie powinno wyjść z kuchni. Ogólnie podsumowując 24 zł bo tyle mnie skasowano za burgera i koktajl okazały się wyrzuconym w błoto. Szkoda bo obsługa mogła mnie uprzedzić powiedzieć że paskudnie gotują. A właśnie obsługa nie bardzo wiedziała po co tam jest i dlaczego. oczekiwanie na rachunek aby odebrać należność skłoniła mnie że sam sie udałem do kasy. Tak o to nie dostała instytucja charytatywna ani grosza. Wolę sam jej wpłacić niż przez taką akcje.

Love Krove nie polecam

Pozdrawiam Was drodzy czytelnicy

DJ Gotuje

 



Przeczytaj inne:
Jeszcze chwile cierpliwości

Opracowuje dla was przepis na przepyszne gołąbki. Tak więc wkrótce nowe info z przepisem i zdjęciami ale najpierw musze coś...

Serowe Fondue, idealne na wieczór z przyjaciółmi

Szwajcaria słynie z zegarków, banków i wybornych serów. Ich narodową potrawą jest Fondue. Doskonała potrawa z kompozycji serów i wina....

Zamknij