Dzień 7, 8 i 9

Dzień 7, 8 i 9

Przepraszam, że nie było wpisów przez kilka dni. Nie oznacza to, że nie było diety i robienia kroków. W tych dniach przeszedłem ciężki kryzys. Nie poddałem się mu i idę dalej do przodu. Oto kilkudniowy raport z działań. Zapraszam do lektury…

Tak naprawdę, przeżywam spory kryzys finansowy, ale nie będę was tym zanudzał. Walczę i to jest najważniejsze, jak się uda to będzie super. Grunt, to nie poddawać się i iść do przodu. Na moim prywatnym profilu na Facebooku zarzucono mi, że źle robię, całe moje odchudzanie. Wiem, że nie jest idealnie, ale jak się nie ma, to się robi, tak jak tylko jest to możliwe najlepiej. Najważniejsze jest to, że mimo kiepskiej kondycji psychofizycznej idę do przodu i to cały czas. Po poniedziałkowym spacerze, kiedy pękło 21 tys kroków, pojawił się pęcherz wodny na stopie, który we wtorek skutecznie, mimo odbarczenia go, powodował ból i nie mogłem spacerować zbytnio, ale zacznijmy po kolei.

Na śniadanie było…

No właśnie, we wtorek z powodu bólu gardła nie było śniadania. Pierwszy posiłek zjadłem dopiero około godziny 14 i był to obiad, a na obiad było mięsko z piersi z kurczaka, z ziemniakami oraz surówką z kapusty kiszonej.

20150203_170749

 

Oraz zupa moja ukochana kwaśnica w wersji low cost przepis, którą już przypominałem, ale jeszcze raz go przypomnę, bo strasznie lubię tę zupę.

20150203_125948

Kolacji nie było, ale za to był spacer. Mimo bólu gardła i stopy udało się zrobić lekko ponad 7 tysięcy kroków.

Screenshot_2015-02-06-13-29-10

Nie udało się zrobić 10 tys. kroków.

Dzień 8. Środa

Tutaj także nie było śniadania. Z powodu braku środków finansowych także był tylko jeden posiłek. W sumie środowy obiad kosztował mnie niecałe 5 zł, a najadły się do syta 3 osoby. Moja córa nawet sobie dokładkę zrobiła. Obiad składał się z zupy kwaśnicy podrasowanej na sposób węgierski z dużą ilością papryki.

20150204_142226

Oraz z drugiego dania – kiszki z ziemniakami puree i surówką z kiszonej kapusty

20150204_142928

Po obiedzie około 8 znów były balety. Szkoda, że zegarek Gear S nie zliczył moich kroków przy konsolecie, bo byłoby ponad 10 tys., a tak do północy, kiedy wyzerował mi się wynik zrobiłem:

Screenshot_2015-02-05-23-07-11

 

Dzień 9 Czwartek

Tutaj już było lepiej. Poczułem się wzmocniony i pojawił się mały zastrzyk finansowy, co pozwoliło na wzbogacenie menu na kilka dni. Śniadanie było na bogato:

20150205_131624

 

Na śniadanie zjadłem około 600 kcal, więc obiad musiał być lekki i składał się z sałatki z ogórków kiszonych, ogórka zielonego, pomidorków cherry, papryki, kukurydzy z puszki i sałaty, do tego sos vinegrette własnej roboty na bazie oleju słonecznikowego świeżo wytłoczonego, octu jabłkowego, musztardy oraz czosnku.

20150205_173033

 

Podwieczorek był płynny i składał się z marchwi, jabłka, gruszki oraz pomarańczy.

20150205_135948

Trafiła mi się także okazja i zaległy prezent urodzinowy. Ptasie mleczko i piwo Toast od Browaru Amber. Bardzo smaczne piwo.

20150205_204029

Spacer się odbył, więc nadrobiłem zaległości w krokach, bo w czwartek pękło 16 tys kroków 🙂

Screenshot_2015-02-05-23-06-27

Co ciekawe, tym razem poszedłem sobie wzdłuż drogi 969 w kierunku Nowego Targu i poszedłem drogą za gimnazjum, aż do jej końca chyba, bo to ostatnia latarnia była. 😉

20150205_213021

Podsumowując: zrobiłem w ciągu ostatnich 3 dni 30 tys. kroków, co dodając do 105 000 tys. daje nam 135 tys. kroków i do miliona brakuje nam już tylko 865 tys. kroków, a mamy dopiero 9 dni :). Bardzo mnie to cieszy, choć mam podłe samopoczucie niezwiązane z dietą, a depresją, na którą choruje od kilku lat.

Nie poddaję się, idę do przodu cały czas!

Pozdrawiam

Stanisław | DJ Gotuje

Partnerem Technologicznym jest Samsung Polska


Przeczytaj inne:
Bar Szczęście …

Hmmmmm nie wiem coby tu napisać. Postaram się być delikatny. Krościenko nad Dunajcem ma różne lokale. Ten lokal powstał w...

Jako że jestem chory od ponad tygodnia

To nic nie tworze w kuchni a moim głównym składnikiem pokarmowym są leki i antybiotyki, ale podzielę się z Wami...

Zamknij