Kotońka rewolucja kulinarna na Pienińskiej prerii

Kotońka rewolucja kulinarna na Pienińskiej prerii

Jest takie miejsce gdzie w Pieninach wszyscy znają to skała na na wylocie ze Szczawnicy w Dunajcu. Kotońka tak się nazywa. Stoi na niej rzeźba górala. Obok niej pływają łodzie flisackie, trenują kajakarze górscy. Od nie dawna nazwa ta firmuje także nową restaurację. Zapraszam do jej recenzji

Całkiem nie dawno skończyła się budowa parkingu przy wylocie przełomu Dunajca. Miejsce to zostało całkowicie zmienione. Wybudowano parking wielopoziomowy, a także całkiem przyjemny pasaż handlowy, gdzie wraz z nastaniem wiosny wprowadzili się najemcy. Jednym z najemców w lokalu na samym początku jest Restauracja Kotońka, w której miałem zaszczyt zjeść. Dlaczego o tym za chwilę.

_MG_7603

Sama restauracja Kotońka nie jest dużym lokalem. Miejsca nie ma dużo, więc jest zrobiony ze smakiem. Centralnym punktem lokalu jest duży bar gdzie można zamówić sobie drinka, piwo czy wypić kawę, oraz kilka stolików.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Warto jest w okresie wiosenno-letnim usiąść na zewnątrz i upajać się widokami gór.

DSC_0046

W takich okolicznościach przyrody pozostaje nam już tylko zamówić coś do jedzenia. U mnie padło na przystawkę w postaci tatara z pstrąga.

DSC_0026-01

Dawno mnie nic w kuchni nie zaskoczyło jak ten tatar. Ryba praktycznie idealnie posiekana, delikatnie doprawiona i pełna smaków. Pstrąg jest bardzo delikatną w smaku rybą. Najczęściej spotykaną w formie smażonej w głębokim tłuszczu, lub na maśle. Tutaj podano mi jego najlepszą formę, czyli tatara. Ryba świeżutka w towarzystwie nie wędzonego serka góralskiego i chleba. Osobno każdy składnik jest bardzo smaczny, ale dopiero w połączeniu wszystkie składniki uwalniają prawdziwą moc smaków by zaatakować nasze podniebienia. Po takiej królewskiej przystawce, byłem przekonany wewnętrznie, że coś będzie nie tak, że zawsze musi być tak, że albo przystawka jest wyśmienita, albo danie główne. Jakoś ja tak mam jak mi coś posmakuje to druga zamówiona rzecz nie nadaje się do jedzenia. Nie wiem jakoś tak dziwnie miewam i ciężko mi z tym.

Po chwili jak odebrano pusty talerz po tatarze, przede mną wylądowała ona.

DSC_00371

Filet z kaczki w sosie malinowym z ziemniakami opiekanymi i surówką z czerwonej kapusty.  Żal mi było wykonać pierwszy ruch i zburzyć pięknie podaną potrawę. Po pierwszym kęsie mięsa nastąpiło rozczarowanie. Tak wielkie, że chciałbym się rozczarowywać w ten sposób za każdym razem. Kaczka była idealnie wypieczona, soczysta, krucha idealnie doprawiona. Sos malinowy był jej dopełnieniem, a każdy kolejny kęs sprawiał, że nie miałem dość. Moje kubki smakowe szalały w ekstazie smaków.

DSC_0038

Dawno naprawdę dawno nie jadłem czegoś takiego. Mięso zrobiło na mnie wielkie wrażenie, ziemniaki było ok jak na ziemniaki. Dobrej jakości gatunek i smaczne, ale w tej potrawie przede mną jest coś jeszcze.

DSC_0042

Surówka z czerwonej kapusty. W wykonaniu chef-a kuchni restauracji Kotońka to mistrzostwo świata. Doprowadziła mnie do takiej euforii, że chciałem go porwać i zawieźć na Śląsk by pokazał jak się ją przygotowuje. Krucha, lekko kwaskowata z marchewką soczysta. przegryziona, a nie podawana na ciepło zaraz po przygotowaniu. Ogólnie musicie jej spróbować, u mnie wróciły wspomnienia, kiedy to babcia mi robiła taką kapustę wraz z roladami i kluskami śląskimi. Dla takich chwil człowiek żyje i chodzi po świecie.

Podsumowując

Restauracja Kotońka pokazuje lokalnemu rynkowi w Szczawnicy jak należy podawać, przygotowywać dania. Obiad u nich to kulinarne przeżycie, jakiego musicie doznać po spacerze przełomem Dunajca. To jest taki jego kulinarny odpowiednik. Ja byłem 4 kwietnia w Kotońce. Lokal był świeżo otwarty i miał dopiero tydzień. Nie powiem w sezonie sprawdzę jak sobie radzą, ale to co zaserwowali mi na dzień dobry pozostanie na długo w mojej pamięci. Bardzo ciężko jest mi dogodzić, a tutaj się udało. Lokal może nie jest wielki, ale to się tak naprawdę nie liczy, liczy się atmosfera i jedzenie a tutaj jest naprawdę fajnie. Ja będę ich obserwował i sprawdzał. Pilnował by jakość była cały czas na najwyższym poziomie. Kto wie może, wkrótce ludzie z najbardziej prestiżowych przewodników gastronomicznych. Fajnie by było by trud chefa i obsługi został doceniony nie tylko przeze mnie ale także przez innych.

Polecam i zapraszam

Stanisław | Dobre Jedzenie Gotuje



Przeczytaj inne:
Koji Sushi nowy lokal na mapie Krakowa

KOJI Sushi bar nowo otwarty lokal przy ulicy Poselskiej w Krakowie przywitał mnie w dośc nie co dzienny sposób. Okazało...

Pamiętacje moją recenzję o kulinarnym raju

Jeśli tak to powiem wam że byłem nie daleko wczoraj ale nie miałem czasu aby spokojnie coś zjeść ale zrobiłem...

Zamknij