Wstęp

Wstęp

” Homo sum humani nihil a me alienum puto” – ” Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce ”

Terencjusz II w.p.n.e.

A kim ja jestem?

Jestem “analitykiem środków spożywczych”, tak nazywa się mój zawód, którego mam dyplom ukończenia Technikum Przemysłu Spożywczego na Śląsku dział analizy spożywczej. Obecnie od dawna na emeryturze.
Praktycznie całe swoje dorosłe życie spędziłam wokół tego zagadnienia. Darzyłam też wielką miłością rośliny i praktycznie od dzieciństwa, gdzie wszystko się zaczyna, pielęgnuję tę radość obcowania z przyrodą, a ona mi się ciągle odwdzięcza. Ta zielarska pasja ciągle wywoływała u mnie chęci poznawcze zarówno praktyczne, jak i z zacięciem do dokształcania się. Mój zawód pozwolił mi z powodzeniem łączyć te dwie dziedziny ze sobą, one i tak zazębiają się niejednokrotnie na siebie.
Żeby dostać dyplom, musiałam posiąść wiedzę z zakresu chemii (całości- organiczna i nieorganiczna), mikrobiologii z naciskiem na tę z przemysłu spożywczego. Natomiast zawodowe umiejętności dotyczyły pracy w laboratorium, zarówno chemicznym, jak i mikrobiologicznym, a także technik pracy w takim “tworze” jakim jest laboratorium.
Za sobą mam doświadczenie pracy w takich dziedzinach jak:

  • przemysł tłuszczowy,
  • mleczarski,
  • mięsny,
  • drożdżownictwo.

Byłam też pracownikiem w laboratoriach Ochrony Środowiska i Sanepidu.

Dlaczego zaczęłam pisać na tym blogu?

Bo mnie o to poproszono a właściwie moi przyjaciele i ludzie, którzy mnie znają, poniekąd wywierali na mnie lekko presję, żebym swoje doświadczenie spróbowała przekazać innym. Nie mam w sobie tzw. świętego przekonania, ale zaciekawia mnie to. Czemu nie?

Dla kogo piszę?

Mam nadzieję np. że moje pisanie wielu ludziom przyniesie korzyść, z innymi podyskutuję, ale z całą pewnością co napisze, jest to mój punkt widzenia. Kto chce się nad nim zastanowić i wcielić go w swoje życie  to,być może pomoże, a mnie ucieszy. Oto stoi on przed Tobą.
Przez całe swoje życie widzę, jak nie wiele ludzie wiedzą o jedzeniu, a jest to dziedzina życia, po prostu, która dotyczy każdego. Dotyczy to prof. medycyny i hydraulika, pani na kasie , rolnika, pianisty , księdza, a nawet Papieża, tego, co siedzi w więzieniu i tego, co leży w szpitalu, przedszkolaka, studenta i staruszka… Urodziłeś się?  To od tej chwili musisz jeść, póki żyjesz, nie masz wyboru. To jest życie po prostu.

Pragnę pisać dla wszystkich,dla pani w sklepie, która pyta mnie, czy ja te gąbki (do zmywania) jem? Tak często je kupuję. Pragnę wytłumaczyć, dlaczego warto je często zmieniać. Czy górnik albo mechanik inżynier, albo skrzypaczka musi wiedzieć co dzieje się przy pieczeniu chleba? Jakie tym zjawiska rządzą?

No nie musi, bo nie jest to im potrzebne do tego, żeby im chleb smakował, ale dobrze, gdy każdy wie, dlaczego salmonella mu zagraża i co to za nieprzyjemna diablica. Jak chcę jechać samochodem, to muszę odróżniać hamulec od pedału gazu dla swojego dobra i nie tylko, pomimo że nie jestem mechanikiem.
Kolejny aspekt sprawy jest taki, że przez całe życie ludzie w moim otoczeniu, gdy tylko dowiadywali się, czym się zajmuję natychmiast, zasypywali mnie pytaniami. Albo chcieli wiedzieć dlaczego, ogórki kiszone są w środku puste, albo jak zrobić bimber lub wino. Z tym ostatnim to każdy wie, że jak się porzeczki upcha do dymiona to po pewnym czasie same “bulgają”, ale przeważnie nie wiedzą dlaczego.
Jestem już “leciwa” więc podzielę  się tym, jak to bywało “drzewiej”, kiedy wiele jabłek miało robala w środku, a teraz żadne go nie posiada w swoim wnętrzu.

Mam obawę przed tym pisaniem bowiem prochu nie wymyślę, żeby oszołomić innych, ale może przy tej okazji jakaś nastolatka
“odklei “się od teorii, że mleko pochodzi ze sklepu, a zainteresuje się tym że to krowa jest producentem mleka. A ta krowa to stworzenie boże, ale potrzebuje coś na ruszta wrzucić, potem się wykakać i wysiusiać, no i gdzie to mleko? Albo jakiś motorniczy czy menadżer zacznie się zastanawiać nad smakiem reakcji Millarda, jedząc chleb.

Moje pisanie połączone jest z blogiem – Dobre Jedzenie Gotuje, a do niego podłączony jest śmieszny fragment filmu z Kwicołem (chyba nie muszę go przedstawiać) fragment jest o tym, jak Kwicoł poddaje w wątpliwość bohaterstwo generała, chwaląc się:
30 setków baranów porwołem,
20 setków baranów zjadłem
w tym 4 śmierdzące
i zyje…..i dobrze.

Postaram się wytłumaczyć, dlaczego Kwicoła to nie zabiło. Przy okazji napiszę swój punkt widzenia na temat rozmaitych diet bądź niejedzenia wcale.

Pewnie odpowiem na najważniejsze pytanie świata:  skąd te dziury w serze? Są ludzie, którzy nigdy nie kupują sera żółtego z dziurami, bo uważają, że nie będą jeść powietrza, taktując tę teorię bardzo serio.
Temat pożywienie i my to odwieczna wojna trzeba znać się na strategi i taktyce. Pożywienie to taki ocean, po którym nikt, dosłownie nikt nie umie się poruszać bez uniknięcia kolizji i popełniania błędów.
Postaram się też dostojny język nauki przetłumaczyć na bardziej potoczny, który jest bardziej zrozumiały dla wszystkich aby mogli zrozumieć zjawiska które opiszę choć bez zacięcia naukowego się nie obędzie.

Pozdrawiam Serdecznie
Pyskówka



Przeczytaj inne:
“Chleba naszego powszedniego” – wędrówka po zbożach cz. I.

Najpierw powędrujemy po zbożach, bo to początek naszego chleba powszedniego a ta  " łazęga " przybliży też inne tematy, w...

” Chleba naszego powszedniego…” Wypiekanie chleba – zaparzanie mąki.

Poznaliśmy już wiele składników chleba. Dziś krótki wpis o ciekawym elemencie wypieku. Zapraszam do lektury. 

Zamknij