American Bull – czyli surowe skrzydełka i ból brzucha

American Bull – czyli surowe skrzydełka i ból brzucha

Z początkiem lutego byłem pierwszy raz w Łodzi nie tylko przejechałem na północ ale postanowiłem coś zjeść. Przez przypadek trafiłem nie do “hamburgerowni” a do restauracji serwującej dania w Amerykańskim stylu. American Bull bo tak się nazywał lokal miał pecha że pomyliłem lokale.

Zapraszam do recenzji …

IMG_4862

Jedno z ładniejszych centr handlowych jakie widziałem w Polsce zapierająca dech w piersiach architektura odnowionej starej fabryki, i w komponowana w nią bryła nowoczesnego centrum handlowego. Mieści się tutaj wiele sklepów restauracji pubów, kino i centrum rozrywkowe. Małe miasto w centrum dużego miasta. Wśród tych wszystkich lokali poszukiwałem miejsca gdzie mi powiedziano, że robią dobre hamburgery. Pech chciał że w informacji pokierowano mnie do restauracji American Bull.

 

 

 

Jak już wszedłem do lokalu to nie będę się wycofywał 🙂 Obsługa zapytała mnie na jak długo i zaprowadziła mnie do stolika. Po chwili pojawiła się kelnerka z menu. Zamówiłem przystawkę w postaci ostrych skrzydełek, zupę Texas, oraz żeberka. Zanim pojawiły się dania przyniesiono mi orzeszki abym miał czym się zając czekając w napięciu na moje zamówienie. W lokalu jest muzyka na żywo, której już po krótkiej chwili miałem dość wycia wokalistki w różnych utworach do akompaniamentu człowieka który znał chyba jeden podkład muzyczny.

IMG_4817 IMG_4822

 

na moim małym stoliczku jak widać pojawiły się sosy i przyprawy. Czekając na mój posiłek rozglądałem się lokal może robic wrażenie i wystrój podobał mi się.

IMG_4819

 

Dużo pamiątek wzorowanych i stylizowanych na Amerykański Diner czy inny Grill. Amerykanie jedzą tłusto i nie zdrowo sama ich kuchnia jest ciekawa, ale w Polsce nie jadłem jeszcze czegoś co można, nazwać Amerykańskim Grillem czy Dinerem. Jest nadzieja że może w końcu uda mi się dotrzeć do warszawy do Pink Falmingo i tam skosztować namiastki American Food 🙂

Wróćmy do Łodzi i American Bull-a

Pierwsze na mym stole wylądowały skrzydełka. Skrzydełka były w panierce z bułki tartej jak schabowy :),  nie wiem ale ja kojarzę kuchnie amerykańską z czymś bez panierki, a jak już to w panierce podobnej do KFC. Nie wiem może sie nie znam, lub nie doczytałem cos gdzieś kiedyś, ale wiem jedno nie podają surowych skrzydełek!!!!! To nie sushi, a nawet jakby było to sushi to na pewno nie z kurczaka

Pierwsze skrzydełka małe nie dawały znaku co mnie może za chwilę czekać choć już one były twarde niedopieczone.

IMG_4834

 

Prawdziwy koszmar czekał mnie za chwilę

IMG_4831 IMG_4838

 

Zauważcie że skrzydełka u góry są pierwszymi jakie dostałem widać na nich że są surowe, nawet nie chce myśleć co y sie stało gdybym nie chciał rozerwać a od razu ugryzł. Były gorące i nic nie wskazywało dramatu pod panierką. Po zjedzeniu całego obiadu podano mi ponownie porcje skrzydełek zapewniając, że te są już takie jak powinny być sami oceńcie zdjęcia poniżej

IMG_4851 IMG_4848

 

Po skrzydełkach przyszła zupa Texas Soup

Zupa jak zupa powinna zrobić WoW i zaostrzyć apetyt na więcej, ta była nawet nie ostra lekko tylko jakby ktoś zapomniał, lub nie wiedział, że Texas słynie z piekielnie ostrej kuchni a to za sprawą klimatu panującego tam jak i bliskiego sąsiedztwa Meksyku.

IMG_4840

 

Sama zupa była zjadliwa, ale nie miała tego co najważniejsze ostrości i wyrazistego smaku, a to podstawa. Bardzo treściwa i bogata w środku ale na nic to sie nie zdało jak smak był byle jaki.  Wyczuwało się mocną nutę fasoli to na plus ale brakowało zrównoważenia przez inne składniki które zginęły na tle fasoli. Ostre przyprawy spowodowałyby przełamanie smaku fasoli i wzmocnienie pozostałych składników. Jedna grzanka to za mało i mogła być bardziej estetycznie wykonana.

Na koniec przywędrowały żeberka Texas Grilled Ribs

IMG_4843

 

Frytki i żeberka myślę sobie że w końcu coś co tygryski lubią najbardziej

IMG_4845

 

Ale niestety poza wyglądem, nic dobrego. Sos Barbecue był mdły i dominował nad mięsem. Sprawiło to że całe żeberka stały się mdłe. Druga rzecz to taka że w Stanach nie podaje sie kości praktycznie bez mięsa 😉 ja wiem kryzys ale te żeberka były chyba ze świni anorektyczki, frytki jako takie ale nie najlepsze. Jedynie z tego co mi smakowało to kukurydza . Sałatka colesław była zbyt grubo szatkowana, majonezu nie żałowano, ogólnie nie zjadliwa.

Cóż można powiedzieć o tym lokalu, potwierdza się, znów znana prawda właściciel zainwestował w wystrój lokalu, a zapomniał o szkoleniu obsługi i kuchni.  A tak powinny wyglądać skrzydełka., przepis 

IMG_4940

 

Podsumowując:

Lokal elegancki i aspirujący do segmentu premium, cenowo drogo, ale w końcu to premium. Smakowo kiepsko, nie polecam, ja odchorowałem swoje.

Pozdrawiam

DJ Gotuje



Przeczytaj inne:
Yetztu – Japońska wizytówka w Poznaniu

YetzTu odkryłem całkowicie przypadkowo. Jako fascynat kuchni japońskiej i burgerów zainteresowała mnie recenzja na zaprzyjaźnionym serwisie Street Food Polska napisana...

Idealna na rozgrzewkę podczas złotej polskiej jesieni

Tak jak w temacie dziś na tapecie zupa która powstała z darów jesieni czyli głównymi składnikami są Kartofle/pyry/ziemniaki, ale nie...

Zamknij