Wielka przygoda na Mazurach

Wielka przygoda na Mazurach

W dniach 15 – 18 Maja 2014 roku zostałem zaproszony przez znajomego do uczestnictwa w testach jachtów motorowych. Bardzo mi było to potrzebne, gdyż cierpię na silną depresję (jest to też powodem małej aktywności).

Zapraszam do lektury krótkiej relacji gastronomicznej z wyjazdu…

Tak jak wspomniałem na wstępie i jak zapewne wiecie cierpię na depresję. Ten wyjazd był dla mnie odskocznią od dnia codziennego pełnego problemów i rozmyślań, ale nie o tym jest ten wpis. 15 maja po przespaniu około 3 godzin wstałem o 3:45 nad ranem i w strugach deszczu wyruszyłem z domu. Dotarłem do Krakowa, gdzie odebrałem od jednego z uczestników flagę wyprawy. Wsiadłem o 8:35 do Polskiego Busa w kierunku Warszawy.

PolskiBus.com

Pogoda mocno mnie dołowała, ale zew przygody był silniejszy. Co jakiś czas mijaliśmy kolejne miejscowości, aż dotarliśmy do Warszawy. Korzystając z chwili wolnego czasu odwiedziłem kolejnych fajnych ludzi. Zjadłem obiad w jednej z sieciówek warszawskich z azjatycką kuchnią (recenzja na dniach, ale po kolei) i ruszyłem dalej. Zabrało mnie super towarzystwo tak, że droga z Warszawy do Giżycka minęła jak ulotna chwila.

Zachód słońca pod Giżyckiem

Dotarliśmy na miejsce, gdzie było powitalne ognisko, zdjęć nie ma, bo to prywatna impreza, ale powiem Wam odkryłem super masarnię z Podlasia o nazwie Podgórze. Jak ja dawno nie jadłem tak super kiełbasy zwyczajnej i parówek. Jak jesteście w okolicy Łomży, to polecam szukać ich wyrobów, bo są bardzo smaczne (jak się dowiem gdzie jeszcze są dostępne i uda się zdobyć na test, toy będą zdjęcia i recenzja, ale na początek podam Wam na fan page-ach naszych gdzie je kupić) Ok, wracamy do tematu. Śniadanie rano zjadłem w porcie Stranda, nawet było smaczne, ale cena mnie lekko zjeżyła 18 zł za śniadanie bez wędliny z jajecznicą i herbatą.

20140516_083348

Sami oceńcie, po zdjęciu człowiek wyszedł syty, ale cena nie była adekwatna. W Zakopanem widziałem tańsze śniadania, ale za 22 zł była już wędlina i serek.

20140516_084441

Ostatnią opcją była opcja numer 3 z wędzonym łososiem oraz tym co wcześniej. Nie wiem, może sie czepiam ceny, bo jakościowo było bardzo smaczne śniadanie. Wczesnym popołudniem wypłynęliśmy w rejs po jeziorach. Obiad zjedliśmy :

Wait for it

Premiera u nas i w necie na GastroBoat czyli foodboat. Tak, tak były burgerownie, foodtrucki, są teraz u nas łodzie z jedzeniem!!!

GastroBoat

Przybiliśmy do niego i zacumowali.

DSC_0207

20140516_164251

20140516_164227

Na pokładzie poczęstowano nas wyśmienitą zupą gulaszową.

20140516_154856

Główne danie było do wyboru: pstrąg.

DSC_0209

Spróbowałem pstrąga, jak najbardziej godny polecenia. Nie trącił mułem, był dobrze przyprawiony i z sałatką z kapusty idealnie się uzupełniał.

DSC_0211

Wszystkie dania były przyprawione subtelnie i ze smakiem. Mnie najbardziej posmakowała sałata z sosem winegret.

20140516_155204

Oraz stek wołowy, który był jak dla mnie krwisty, a nie średnio wysmażony 😉 Ale był smaczny.

DSC_0212 DSC_0214

 

Ziemniak idealnie uzupełniał całe danie, ogólnie pierwsze spotkanie z pływająca knajpą i mam nadzieję, że nie ostatnie było bardzo pozytywne. Więcej na ich temat znajdziecie tutaj oraz ich fan page.

Post użytkownika Gastroboat.

Na noc zawinęliśmy do portu Sztynrot. Tam w miejscowej tawernie Zęza wpadła w moje ręce pizza o średnicy 50 cm dawno, nie jadłem poza Pizza Zapiekana (wkrótce recenzja z ostatniej wizyty). Zdjęcie nieco poruszone z telefonu.

Pizza Zęza

To był piątek, w sobotę rano ugotowałem na śniadanie żurek. Powiem, że na małej kuchence można zdziałać wiele, a nawet bardzo wiele. Wypłynęliśmy około południa w stronę Hotelu Ognisty Ptak, gdzie zjadłem wspaniałe pierogi ruskie, delikatne nadzienie i ciasto było idealnie dobrane i świeże. Na deser zjadłem pokruszoną bezę z bitą śmietaną i owocami.

Pokruszona Beza w Bitej śmietanie Ognisty Ptak

Beza była lekko słonawa, dzięki czemu cały deser był złamany i nie był mdły. Przez kilka minut trwała dyskusja z Jerzym, czy śmietana była ze sprayu czy z maszyny (syfonu) wyszło na moje, jednak mimo problemów mogę liczyć na moje kubki smakowe. Cały deser był kwintesencją słodyczy, nie za słodki, bez mdłego posmaku. Owoce dobrane w taki sposób, że powstała orgia smaków od lekko kwaśnego poprzez słodko-słoną bezę, po kremową bitą śmietanę zwieńczone truskawką i oblane sosem czekoladowym. Polecam.

W tym momencie chciałbym bardzo podziękować moim załogantom Dużemu Tomkowi, Michałowi,Tomkowi, Michałowi i Markowi za przygarnięcie mnie i za wszystko oraz organizatorowi Rafałowi, bo dzięki tobie poczułem się lepiej i tego mi było trzeba, nie wiem jak ja się całej ekipie zrewanżuje za wszystko.

Podsumowując ogólnie pierwszy raz byłem na łodziach, pływałem po jeziorach, byłem na Mazurach. Piękny zakątek kraju. Dodatkowo umieją gotować i trzeba się będzie tam wybrać jeszcze kilka razy potestować co mają dobrego. Więcej o całej wyprawie poczytacie na Okazje PodróżnikaJuż teraz zapraszam do lektury. To był wspaniały weekend z wspaniałą ekipą. Jeszcze raz dziękuję za wszystko i mam nadzieję do rychłego zobaczenia.

Pozdrawiam

DJ Gotuje



Przeczytaj inne:
Dziś kolejna opinia z EDO Fusion

Za każdym razem jak mam tylko możliwość zaglądam do EDO Fusion w Krakowie na rogu miodowej i bożego ciała na...

Co w dalszej kolejności kiszone pomidory marynowane warzywa, pasztet oraz będę próbował zrobić  spag

Co w dalszej kolejności kiszone pomidory marynowane warzywa, pasztet oraz będę próbował zrobić  spaghetti z kiszonych pomidorów :) zobaczymy co...

Zamknij